W swoim najnowszym projekcie Tadeusz Chudy powraca do podejmowanej we wcześniejszych pracach refleksji nad cielesnością. Wykorzystując materialny wymiar fotografii analogowej: ziarno, paprochy, prześwietlenia, odciski palców czy plamy na negatywie, artysta przygląda się różnorodnym przejawom ludzkiej fizyczności i poszukuje paraleli pomiędzy fotograficznymi i somatycznymi śladami istnienia.

Według Kanta sztuka i metafizyka mają ten sam cel – poznanie istoty bytu. Dla Chudego fotografia jest rodzajem medytacji, sposobem na spotkanie z drugim Człowiekiem. Twórca zwraca się ku materialnemu wymiarowi bycia, jednak doświadczać ciała znaczy dla niego tyle, co doświadczać ducha.

Tytułowe bardo – w tradycji myśli buddyjskiej – stanowi określenie pośredniego stanu egzystencji, charakteryzującego się oderwaniem świadomości od fizycznej postaci ciała. Szczególnie często termin ten używany jest dla określenia momentu przejścia pomiędzy śmiercią a ponownymi narodzinami.

Powrót do tradycyjnych technik obrazowania nie jest zatem wyłącznie wyborem estetycznym. Stanowi raczej refleksję nad fizycznym wymiarem medium, któremu jeszcze do niedawna towarzyszyła konieczność materialnych środków ekspresji. Obecnie, dzięki rozwojowi cyfrowych technologii, sposoby rejestracji uwolnione zostały od fizycznych ograniczeń, a obraz fotograficzny wkroczył w erę nowych sensów i możliwości. Analogicznie dla ciała, czas jego funkcjonowania wyłącznie jako biologicznej reprezentacji świadomości zdaje się powoli dobiegać końca.

~ Daniel Filipek